wtorek, 22 kwietnia 2014

ONLY MUSIC


Na samym początku uprzedzam, że dzisiejszy wpis będzie inny od poprzednich. Z tego powodu, że ogarnął mnie cudowny świąteczny nastrój postanowiłam, że ten post będzie poświęcony tylko i wyłącznie MUZYCE. A dokładniej moim muzycznym odkryciom, piosenkom i wykonawcom, o których w magiczny sposób sobie przypomniałam lub zwyczajnie niedawno się o nich dowiedziałam.

At the beginning I want to tell you that today's post will be different from previous ones. Engulfed me a wonderful festive mood and for this reason I decided that this post will be dedicated exclusively MUSIC. I will talk about my musical discoveries, about songs and singers, which reminded me in a magical way or just recently I found out about them.


Święta- błogosławiony czas odpoczynku od szkoły- to okres, w którym muzyka wypełnia dosłownie każdą chwilę każdego wolnego dnia. W czasie przerwy świątecznej miałam nieograniczoną ilość czasu, którą z przyjemnością poświęciłam na "przekopywanie" Internetu (i nie tylko), w poszukiwaniu nowych brzmień i wykonawców. 

Easter- blessed time of rest from school- a period in which the music fills literally every moment of my days off. During the Easter break I had an unlimited amount of time, which I spent on search of new sounds and singers in the Web (and not only).


1) Mimo, że znam pokaźną liczbę utworów, włącznie z ich wykonawcami, a moja playlista rozrasta się w niewiarygodnie szybkim tempie, większość piosenek pozostaje, w moim przekonaniu, "bezpańskich". Tak też było z piosenką Another love. Okazało się, że majowe wydanie ELLE, mojej modowej "biblii", jest niezawodnym źródłem wiedzy muzycznej. Gdyby nie comiesięczna lektura Tom Odell nadal byłby mi nieznany. Morał z tego taki, że trzeba czytać gazety!

Although I know a considerable number of songs, their authors too, and my playlist is growing at an incredibly rapid pace, most of the songs remains, in my opinion, "stray". So it was with the song Another love. It turned out that the May edition of ELLE, my fashion "bible", is a reliable source of musical knowledge. Without this magazine Tom Odell would still be unknown to me. The moral is such that you need to read magazines!



2) Moja miłość do Francji i wszystkiego, co z tym krajem związane, przejawia się nie tylko w częstych wizytach w Paryżu, czy w niezliczonych ilościach mini-Wież Eiffla w moim pokoju (to chyba się leczy), ale również w sentymencie do francuskojęzycznych piosenek. Możecie wyobrazić sobie moją euforię, gdy natknęłam się na piosenkę Dernière danse. Adila Sedraia (Indila) automatycznie trafiła na pierwsze miejsce ulubionych wykonawców, a jej piosenek słucham bez ustanku.   

My love for France and everything associated with this country, manifested not only in frequent visits to Paris, or in countless amounts of mini-Eiffel Towers in my bedroom, but also in sentiment towards Francophone songs. You can imagine my elation when I came across a song Dernière danse. Adila Sedraia (Indila) automatically became my favorite artist, and I constantly listen to her songs.

 

3) The Rembrandts i I'll be there for you. Kto kiedykolwiek oglądał serial Przyjaciele, wie o czym mówię. Jest to piosenka mojego dzieciństwa, która nigdy mi się nie znudzi. Przypomniałam sobie o niej, gdy znów zaczęłam oglądać Przyjaciół (relaks po całym dniu w szkole), co szczerze polecam każdemu. Tego nie da się opisać, to trzeba usłyszeć!

The Rembrandts and I'll be there for you. Who ever watched the TV series Friends knows what I mean. It is a song of my childhood which I never get tired of. I remembered about it when I started watching Friends again (relax after a day at school). As you can see old love not rust. This cannot be described, you have to hear it!


4) Nie można powiedzieć, że piosenka lub jej wykonawca jest szczególnym odkryciem. Właściwie to wcale nim nie jest, ale postanowiłam ją tu dodać, ponieważ jest bardzo wyjątkowa. Nie jestem fanką trylogii Hobbit i nie ukrywam tego, ale piosenka I see fire, którą wykonuje Ed Sheeran sprawia, że mam ciarki na skórze. Uważam, że nie tylko ta piosenka zasługuje na uznanie i zachęcam do zapoznania się z pozostałym dorobkiem muzycznym tego artysty. 

I can't say that this song or artist is a special discovery. Actually it does not, but I decided to add it here because it is very unique. I'm not a fan of the trilogy The Hobbit and I don't hide it, but the song I see fire, which performs Ed Sheeran makes that I have tingle on the skin. I believe that not only this song deserves recognition and I encourage you to read the rest of this artist's musical achievements.


5) Kolejna piosenka z serii "Dzięki ci, ELLE". Gdy po raz pierwszy usłyszałam London Grammar wiedziałam, że jest to coś dla mnie. Mimo że od popu zdecydowanie wolę rock, to piosenką Strong zdobyli moje serce. Nie wiem za sprawą czego tak się stało (muzyki, tekstu a może wykonania), ale jest to fakt niezaprzeczalny i nieodwracalny- kocham to!

Another song from the "Thank you ELLE" list. When I first heard London Grammar I knew that this is something for me. Although I prefer the rock or metal music, this song (Strong) won my heart. I do not know what appealed for this fact (the music, lyrics or voice the singer) but it is a fact undeniable and irreversible - I love it!


6) Ostatnia piosenka jest tak inna od wszystkich, że aż tu nie pasuje i zastanawiam się, czy aby na pewno pasuje do mnie. Jednak uwielbiam ją i słucham jej, kiedy tylko mogę. Trouble no more w wykonaniu Mindy Gledhill, tak jak każda jej piosenka, wprawia mnie w szampański nastrój. Nie wiem czy to za sprawą użycia mandoliny (tak myślę, że to mandolina), czy przez lekki, delikatnie folkowy, nastrój tych utworów, ale słucham ich z prawdziwą przyjemnością. 

The last song very differs from the others, and I wonder whether it really fit to me. But I love this song and I listen to it whenever I can. Trouble no more by Mindy Gledhill makes me feel happy. I don't know whether this is due to the use of the mandolin (I think that's mandolin), or by a gentle folk-mood of the songs, but I listen to them with a smile on my face. 


P.S. Twórczością Mindy zainteresowałam się po przeczytaniu wpisu na jednym z blogów. LINK♥ XOXO
P.S. I became interested in Mindy music after reading a post on one of the blogs. LINK♥ XOXO 

niedziela, 20 kwietnia 2014

HAPPY EASTER DEARS!


Życzę Wam najwspanialszych Świąt Wielkanocnych na całym świecie oraz bardzo mokrego Śmigusa Dyngusa!
I wish you a most wonderful Easter around the world and very wet Easter Monday!

A oto moja ulubiona (nie)wielkanocna piosenka na Wielkanocny Dzień./ Here is my non-Easter song on Easter day. XOXO Nothing else matters

sobota, 12 kwietnia 2014

Aladdin's magical lamp


Dzisiejszy dzień jest dla mnie bardzo wyjątkowy. Można powiedzieć, że jest to wielkie święto, ponieważ wreszcie zmotywowałam się do napisania kolejnego postu. Miniony miesiąc mojego życia był bardzo pracowity i bardzo owocny. W tym wpisie chciałam Wam opowiedzieć o tym, co się u mnie wydarzyło.

This day is very special for me. I can say that this is a celebration because I finally found the motivation to write another post. In last month I was very busy but it was the best time of my life. In this post, I want to tell you about what I was doing.  

Aladdin and the lamp


Jak już pewnie wiecie jestem zwyczajną licealistką, ale w niezwykłym liceum. Historia, którą Wam opowiem swój początek ma sześć lat temu, kiedy z inicjatywy uczniów w mojej szkole powstał Licealny Teatr Muzyczny. Na początku był Upiór w Operze, potem Taniec Wampirów, Dzwonnik z Notre Dame oraz Nędznicy. Co roku podziwiałam te wspaniałe widowiska siedząc na widowni, ale nie w tym roku. Tym razem dołączyłam do tej wyjątkowej ekipy.

I'm an ordinary high school girl (you already know this), but my high school is unique. Six years ago at my school students created Lyceum Music Theatre. At the beginning was The Phantom of the Opera, then Dance of the Vampires, The Hunchback of Notre Dame and Les Miserables. Every year, I admired the wonderful spectacle sitting in the auduence, but not this year. This time I joined the exceptional team. 

Dancers

Sultan and Jafar

Princess Jasmine and Aladdin

Postanowiliśmy zabrać publiczność do równie magicznego, co dalekiego miasta Agrabah. W tym miejscu każde marzenie może się spełnić. Będąc "szefową" scenografii dwoiłam się i troiłam, aby wszystko było dopięte na ostatni guzik. Mam nadzieję, że widzowie oglądając efekty naszej pracy bawili się równie dobrze, jak my podczas prób do "Aladyna"!

We decided to move the audience to the magical and distant city of Agrabah. In this place every dream can come true. I was 'the boss' of scenography so I was trying to make everything perfect. I hope that viewers looking at the results of our work had fun might as well as we did during the rehearsals for 'Aladdin'!

Genie

Iago

Magic Carpet

A oto krótki filmik z występu (przepraszam za jakość). Miłego oglądania./ This is a short video from the performance (sorry for the quality). XOXO


poniedziałek, 17 lutego 2014

Hearts, love and... coffee




Dzisiejszy post będzie wyjątkowo krótki, przynajmniej tak mi się wydaje. Ponieważ w piątek był najbardziej wyjątkowy z wyjątkowych dni w roku, postanowiłam pokazać Wam z tej okazji jeszcze jedno miejsce, które udało mi się zobaczyć w Paryżu.

Today's post will be very short, I think so. Last Friday was the most special of special days in the year. On this occasion, I'll show you one more place which I saw in Paris.




Piątek (14 luty)- Dzień zakochanych, Walentynki. W moim kalendarzu napis "święto" przy tej dacie nie figuruje, więc nie wyczekuję jej nadejścia z taką niecierpliwością, z jaką robią to inni. Mimo to, postanowiłam dodać post z tej okazji, bo dlaczego nie? Walentynki to jedyny dzień w roku, w którym zakochane pary dają prawdziwy upust swoim uczuciom. Kwiaty, czerwone serca, kolorowe kartki są widoczne na każdym kroku, a powietrze staje się ciężkie od unoszącej się w nim miłości. 

Friday (14 February) - Day of love, Valentine's Day. In my calendar, the word "celebration" on that date does not exist, so do not look forward for it to arrive with such impatience as others. Despite this, I decided to add a post on this occasion, because why not? Valentine's Day is a special day in the year in which couples in love give vent to their true feelings. Flowers, red heart, colorful cards are visible at every step, and the air becomes heavy with love.


Podczas mojej wizyty w Paryżu odwiedziłam miejsce, w którym stan miłosnego upojenia panuje przez cały czas, 365 dni w roku! Most zakochanych to wyjątkowe miejsce, gdzie zakochani przypinają kłódki, czyli dowód swojej wielkiej miłości. Ja zamiast wieszać kłódkę, postanowiłam usiąść i w spokoju napić się kawy.

During my visit to Paris I visited the place where the state of amorous passion prevails all the time, 365 days a year! Bridge of lovers it's a unique place where lovers hang padlocks. It is a proof of their great love. I instead hang a padlock, I decided to sit down and drink some coffee.




Słowa "Kocham Cię" można usłyszeć tam w prawie każdym języku świata. Mam dla was zagadkę: w jakim to języku?
The words "I love you" can be heard there in almost every language of the world. I have a riddle for you: what's the language?

  1. Je t'aime!
  2.  我愛你
  3.  Miluji tě!
  4.  ¡Te quiero!
  5.  Ich liebe dich!
  6. Eu te amo!
  7. Я люблю тебя!
  8.  Ti amo! 
  9.  Szeretlek!
  10.  Jag älskar dig!
  11. 私はあなたを愛しています!



To nie jest typowo Walentynkowa piosenka, a właściwie wcale, ale chcę, żebyście jej posłuchali./ This is not a song for Valentine's Day, but it's worth to listen.  EVA
When I saw this bracelet in the shop I fell in love, so XOXO dears!


środa, 12 lutego 2014

Good morning Paris!



Cześć wszystkim! Właśnie przeżyłam najcudowniejszy tydzień w całym moim życiu. Zdaję sobie sprawę z tego, że mówię tak po każdym wyjeździe i osoby z mojego najbliższego otoczenia mogą być tym zwyczajnie zmęczone, ale bądźcie wyrozumiali, bo wróciłam z PARYŻA! To była moja czwarta wizyta w tym cudownym mieście i zorientowałam się, że z każdym kolejnym przyjazdem, moja lista "Do zobaczenia" wcale nie jest krótsza od poprzedniej. Tym razem odwiedziłam całkiem nowe miejsca, które sprawiły, że odkryłam Paryż na nowo. Poznajcie "moje miasto".
Hello everybody! The best week of my life just came to an end. I know, I'm saying this after every trip, but this one was very exceptional. I came back from PARIS! It was my fourth visit in this wonderful city. I realized that my list of "Must see" isn't shorter than the previous one. This time I saw completely new places which caused, that I had discovered Parisonce again. So get to know "my city". 



Upwards and with return



Obowiązkowym punktem mojej podróży była Wieża Eiffla. Nie można powiedzieć, że to miejsce było moim odkryciem, ale żeby poczuć, że byłam w Paryżu musiałam tam pójść. Moim zdaniem to tam bije serce miasta, tam można poczuć jego prawdziwy klimat. Uwielbiam wsłuchiwać się w krzyki sprzedawców chcących sprzedać breloczki do kluczy z miniaturkami wieży. Krzyk "One Euro! One Euro!" prześladuje mnie we śnie. Lubię patrzeć na te wszystkie zakochane pary, spacerujące trzymając się za ręce i patrząc sobie głęboko w oczy (oglądam zdecydowanie za dużo komedii romantycznych),ludzi robiących sobie zdjęcia. Jednak moim ulubionym zajęciem jest obserwowanie ludzi, którzy czasem nawet przez pół godziny zastanawiają się, czy wejść, czy wjechać na wieżę. W większości przypadków wygoda bierze górę nad ambicją i decydują się czekać w kilometrowej kolejce do windy. Tym razem mogę być z siebie naprawdę dumna, gdyż dołączyłam do grona osób z pierwszej grupy i weszłam SCHODAMI! Pokonałam 669 stopni i zrozumiałam, że gdyby było ich więcej nie dałabym rady. Krótko mówiąc, poznałam granice swojej wytrzymałości. Jednak dla nocnej panoramy miasta było warto.

On my list an Eiffel Tower was a compulsory point. It was not my discovery, but I had to go there to feel where I am. In my opinion, there beats the heart of the city, there you can feel the real Parisian atmosphere. I love to listen to the scream of the shopkeepers who sell keyrings. The scream "One Euro! One Euro!" haunts me when I sleep. I like to look for couples in love. They hold hands, take pictures, they look deeply into the eyes. It makes me laugh when people are thinking a half hour, whether to go up the strairs or take a lift. More often, convenience wins out of ambition and people wait in a long queue for the lift. This time I'm proud of myself. I beat 669 STAIRS and I went up of the Eiffel Tower! Now I know that for such views it's really worth it. 




Sweet head spin


Na dwa dni przed moim wyjazdem poczułam smak Paryża. Postanowiłam w końcu odwiedzić cukiernię Ladurée i odkryć cudowną słodycz zamkniętą w ich słynnych makaronikach (nie mam pojęcia skąd wzięło mi się tak "poetyczne sformułowanie"). Moje podniebienie doznało szoku cukrowego i przez kilka następnych dni trzymałam się jak najdalej od słodkości, ale sądząc po kolejkach w sklepie, jest to smak warty czekania. Jeżeli kuszą was ekskluzywne słodkości zakupione na Champs Elysées, butiki Ladurée stoją otworem. 

Two days before my departure to home I got to know the taste of Paris. I visited a patisserie Ladurée and I tried the famous macaroons. I must admit that I was in sugar shock. For a few days I kept away from sweets. But judging by the queues in the shop, this taste is worth the wait. If you like exclusive sweets from Champs Elysées, the Ladurée boutiques are open.






Breath of luxury

Od dawna wiadomo, że Paryż jest niekwestionowaną stolicą europejskiej mody. Fashioniści, modelki, aktorzy i inni przybywają do tego miasta w poszukiwaniu inspiracji prosto z wybiegów najlepszych francuskich marek. Chanel, Dior, Louis Luitton. Czego chcieć więcej? Niestety ja, z nieznanego mi bliżej powodu, nie weszłam do środka, a zdjęcia zrobiłam przed butikami (?). Czasem moje dziwactwa przewyższają nawet moje najśmielsze wyobrażenia, więc to wydarzenie pozostawiam bez komentarza. 

Paris is the undisputed capital of European fashion. Fashionistas, models, actors and others come to this city in search of inspiration from the catwalks of the best French brands. Chanel, Dior, Louis Vuitton. What do you want more? Unfortunately, instead of go inside I made photos in front of boutiques (?). I don't know why, but sometimes my quirks surprises even me. This incident I leave without comment.




World of piramids


Paryski Luwr słynie z tego, że w jego muzealnych zbiorach znajduje się Mona Lisa, Wenus z Milo czy Nike z Samotraki. Ale to nie wszystko. Nie trzeba wchodzić do środka, żeby zobaczyć najsłynniejszy punkt Luwru. Gdy znajdziemy się na głównym placu w oczy rzucają się trzy szklane piramidy, z których największa jest wejściem do muzeum. Mieszkańcy miasta nie przepadają za artystyczną wizją pomysłodawcy tej konstrukcji, z kolei turyści są zachwyceni z możliwości zrobienia sobie równie ciekawych, jak same piramidy zdjęć. Z tego prostego powodu, że ja jestem turystkom obowiązkowo musiałam mieć kolejne zdjęcie z "hańbą Paryża".

Parisian Louvre is famous for the fact that there are Mona Lisa, Venus de Milo and Nike of Samothrace. But that's not all. You don't have to go inside to see the most famous part of the Louvre. Already on the main square in the eyes throw to the three big glass pyramid. Citizens don't like them, but tourists are delighted of the opportunity to do hundreds of photos. Because I'm just a tourist I had to have a photo with "disgrace of Paris". 



Tiny eccentricity



Nie mam pojęcia dlaczego, ale jazda metrem lub autobusem w ścisku tłumu, często bez miejsca siedzącego sprawiała mi nie lada frajdę(?). Być może powodem mojej nadzwyczajnej ekscytacji był fakt, że w Polsce metro kursuje tylko w Warszawie i nie mam go na co dzień, co z kolei nie wyjaśnia zachwytu autobusami liniowymi. A może powodem tego było świetne towarzystwo (moja bratowa i jej siostra)? Jedno jest pewne- tylko ja jestem szczęśliwa, gdy mam wsiadać do metra! 

I don't know why, but traveling by subway and buses gave me a real fun(?). In Poland, the metro runs only in Warsaw, so I don't have it for every day, but the buses... I didn't know how to explain it. Perhaps the reason of my strange excitement was great company. Nobody know, but one thing is certain- only I am so happy when I travel by metro. 




Here is the view from the plane when I was flying home



Because Paris is my little paradise immediately I thought of this song. Have a nice listen. XOXO- Paradise

czwartek, 30 stycznia 2014

Straight way to success

Na samym początku chciałam Was przeprosić za moje straszliwe lenistwo, które objawiało się nie dodawaniem nowych postów. Ale uwierzcie mi, że gdy już zmotywowałam się do napisania kilku słów wszystko sprzysięgło się wbrew mnie. Na samym początku moja nad wyraz bujna wyobraźnia przestała nagle działać, potem natura stwierdziła, że trzeba ze środka dnia zrobić ciemną noc, a na samym końcu Internet przestał działać. Jednak wbrew wszystkiemu piszę dla Was, wprawdzie z lekkim opóźnieniem, ale lepiej późno niż wcale. Z racji tego, że już od wtorku jestem w Paryżu chcę wprowadzić na mój blog paryski klimat. Przybliżę Wam dziś biografię kobiety, która zrewolucjonizowała oblicze kobiecej mody, a swojemu nazwisku zapewniła nieśmiertelność.

Right at the beginning, I want to apologize you for my horrible laziness, because of which I didn't write anything for a while. But belive me, as soon as I mobilized myself to write something, everything started to turn against me. My luxuriant imagination stopped to work, next the nature from the middle of a day made the midnight and at the end I've lost my internet signal! But after all, I'm here and I'm writing for you, maybe with a little delay, but better late than never. Because I am in Paris now. Let's enter Parisian mood! Today I introduce to you the biography of a woman who revolutionized the face of women's fashion and whose surname became immortal.


Coco Chanel


Extravagance or simply chic? 



Gabrielle Bonheur Chanel urodziła się 18 sierpnia 1883 roku w Saumur. Po śmierci matki i porzuceniu przez ojca Gabrielle wraz z siostrami trafiły do sierocińca w Aubazine. 6 lat w domu dziecka wywarło duży wpływ na jej przyszłe życie. W późniejszym czasie występowała jako piosenkarka w kawiarniach Moulins i Vichy pod pseudonimem Coco. Mimo że szybko zakończyła karierę sceniczną, pseudonim przywarł do niej na dobre.

Gabrielle Bonheur Chanel was born on 18 August 1883 in Saumur. After mother's death, her father left her. Gabrielle with sisters ended up in an orphanage located in Aubazine. Six years at children's home had apparently left scars on her future life.  After some time she started to perform as a singer in Mulins and Vichy cafes. Her nickname was Coco and as you guess, she used that alias to the end of her days.



Revolution à la Coco

Chanel to kobieta, która odmieniła oblicze mody kobiecej, nadała jej nowy kształt i wskazała kierunek dla przyszłych pokoleń projektantów. Zrezygnowała z przesadnie ozdobnych sukni, niewygodnych gorsetów i horrendalnie wysokich szpilek. Stawiała na prostotę, elegancję, a przede wszystkim na wygodę. To ona wylansowała sportowe stroje, krótkie sukienki, kostiumy z miękkiego dżerseju i dzianin. Proponowany przez nią look à la "skromna panienka" błyskawicznie przyjął się na paryskich salonach.

Chanel was a women, who reimagined the women's fashion, she gave it a new shape and show the way for the next generation of designers. She quit with exaggeratedly ornamental dresses, uncomfortable corsets and extremely high heels. She put on simplicity, elegance, and first of all on comfort. That woman made sport suits, short dresses and suits from soft jersey and knitwear popular. Her style, which we can describe as "a modest lady style" with a speed of light spread across Paris.


Chanel at work


Timeless style


Coco Chanel słynie z tego, że zdecydowanie wyprzedziła swoje czasy. Nikt przed nią i po niej nie stworzył tylu "zawsze modnych" kreacji. Przybliżę Wam teraz kilka z nich.


   1) Klasyczna "mała czarna" nigdy nie będzie nudna, ani niemodna. To jest klasyka sama w sobie, nie trzeba nic więcej, żeby wyglądać olśniewająco przykuwać spojrzenia.
   2) Chanel N°5. Nie wiem, czy jest taka osoba na świecie, która nie zna tych perfum. Piątkę Chanel, albo kochasz na zabój, albo ich nienawidzisz. Merilyn Monroe mówiła, że chodzi spać ubrana jedynie w Chanel N°5. Oto sposób, żeby poczuć się w 100 proc. kobietą!
  3) Sznur białych pereł uznawany jest za symbol prawdziwej elegancji. Mało kto wie, że to właśnie Chanel zapoczątkowała taką modę. Mamy za co jej dziękować.
 4) Wyobrażacie sobie teraz codziennie chodzić w niewygodnych i zbyt ciasnych sukniach z gorsetem? Ja nie. CC wprowadziła modę na lekkie, zwiewne i krótkie sukienki pozbawione gorsetów, które dosłownie zapierały dech w piersiach.
Krótko mówiąc Chanel to nasza codzienność.

Coco Chanel is popular, because she definitely was a woman ahead of her times. No one before her and after her created so many "always popular" creations. Let's take a closer look at some of them.

   1) Classical 'little black dress' never gets old. This is true classic, you don't need anything more to look dazzingly and eye-gaze.
   2) Chanel N°5. I don't know, if there's a person on this world who doesn't know this perfume. Chanel N°5 you can only love or hate, nothing between. Merilyn Monroe said, that to bed she wears only Chanel N°5. This perfume will make you a true woman!
  3) A string of white pearls is a symbol of true elegance. Hardly anyone knows, that Coco is the person responsible for popularizing the habit of wearing white pearls. Thanks Coco :)
   4) Can you imagine, that everyday you must wear uncomfortable dresses and too tight corsets? I can't. CC created light, ethereal and short dresses without corsets, which were simply breathtaking.
Chanel is our everyday life.



Marilyn Monroe with a bottle of Chanel N°5

Currently Karl Lagerfeld is creative director house of fashion Chanel


Charakter Chanel najlepiej oddaje właśnie ta piosenka. Miłego słuchania!/ I think this song reflects the character of Chanel. I hope you'll enjoy it! XOXO Jestem kobietą 

piątek, 10 stycznia 2014

Cheap, trendy and so easy

Czasem zastanawiam się, czy ludzie mają czas i pieniądze na zakupy w galerii handlowej. Niejednokrotnie sama szłam do H&M, Reserved lub House wyłącznie po to, aby oglądnąć ubrania, a nie je kupować. Patrząc na osoby wokół mnie, dochodziłam do wniosku, że nie tylko ja "zwiedzam" sklepy. Jeśli chodzi o zakupy, to staram się zachować resztki zdrowego rozsądku i czekam do wyprzedaży lub stawiam na stare, dobre second-handy.

Everyday I ask myself: "do people really have the time and money for shopping in the gallery?". I often go to polish shops like H&M, Reserved or House to explore the store. And when I look for the people around me, I feel that they just look at clothes- like me. However, if I want to buy something I wait for sale or I buy in the second-hand shops. 

How much time do you spend in the gallery?

SECOND-HAND SHOPS


Czy kiedykolwiek zastanawialiście się nad tym, co można kupić second-handzie? Przypuszczam, że większość z Was nigdy nawet nie pomyślała o wejściu do miejsca, gdzie widnieje napis "Odzież używana". Wielki błąd! Zapewniam Was, że tam znajdziecie coś dla siebie. Kiedy znajduję wymarzoną sukienkę i widzę cenę 20 zł wpadam w prawdziwy zachwyt (istna euforia). Spójrzcie na to z innej strony. To taka całoroczna wyprzedaż. 

Do you know what you can buy in second-hand shop? Can you imagine it? "Second-hand shop". Probably most of you haven't even thought to go in there. This is a mistake! I have an advice for you- look at it as a year-round sale. Really worth it. 

My lovely (big) second-hand sweater, leggings and blouse with collar
I love collars and you'll hear it from me, not once

Second-hand dark blue dress with lace

Second-hand dress number 2


Open Sesame!


Gdy otwieram szafę mojej mamy w głowie wybrzmiewają mi magiczne słowa "Sezamie, otwórz się!". Znajduję w niej rzeczy, które widzę na zdjęciach z pokazów mody Chanel, Diora czy Armaniego. Wystarczy mała poprawka (jak na ironię, nic, nigdy nie jest w rozmiarze xxs) i całkowicie za darmo mam wspaniałe ubrania rodem z wybiegu. Uwierzcie mi, że czasem warto zajrzeć do szafy mamy lub babci. To są prawdziwe skarbnice stylu z lat 50., 60., 70. itd. itp. Moda powraca, więc dlaczego stare ubrania nie miałyby przeżyć swojego renesansu?

Mother's wardrobe is a treasure trove of style. I found in it things that I seen on pictures from the fashion shows Chanel, Dior or Armani. I have wonderful clothes and I don't have to pay for them. Sometimes it's worth to look into mother's or grandmother wardrobe. Old fashion returns, so why old clothes can't see the light of day once again? 

Mom's black velvet skirt and a second-hand T-shirt

Second-hand sweater, my mom's blouse and black leather skirt

My lovely collar♥

Do it yourself


Igła, nitka i tkanina. Tyle wystarcz, żeby stworzyć coś niepowtarzalnego i unikalnego. Jednak ja, choć umiem szyć, wolę zdać się na umiejętności zawodowców. Gdy w sklepach wieje pustakami, krawcowa to moja ostania deska ratunku.  Mój styl, mój kolor, a co ważniejsze- mój rozmiar. Wygodny sposób dla osób nie przepadających za zakupami w centrum handlowym. 

When you can't find the perfect thing in store, the solution is simple. Go to the dressmaker. Although I know how to sew, I prefer to relay on professionals. My style, my color, my size. A convenient way for people who don't like exploring the shopping centres. 

Second-hand dress number 3, reworked by a dressmaker

Leather skirt made by a dressmaker

I'm sorry for the poor quality of the pictures. Photographer urgently wanted!

Do you know this song? I hope you'll like it. Kiss from a Rose